Advertisement
Networking to też psychologia - autor Łukasz Zegar, http://www.lukasz-zegar.pl/ , BNI SILESIA Drukuj Poleć znajomemu


Dla każdej osoby stawiającej pierwsze kroki w networkingu zawsze pomocą będzie uświadomienie sobie kolejnych procesów psychologicznych. To pozwala przełamać kolejne bariery i wewnętrzne opory. Kolejny raz „wyrzucamy" część naszej szarej masy, która jest bezużyteczna i nam zawadza, a w jej miejsce wkładamy świeżuteńkie przekonania. Zawsze to co nieuświadomione lub nieznane jest powodem blokady. Mamy więc dwa wyjścia. Pozostać w sferze komfortu lub ciężko pracować nad zmianą.

Kiedy obserwuję na różnych spotkaniach czy konferencjach ich uczestników doskonale widać, jak te wewnętrzne blokady zamykają ich w „kółeczkach", przyciągają do stołu z jedzeniem lub odciągają do rozmów telefonicznych. Robią wszystko poza tym co faktycznie było celem ich wizyty czyli poznawania nowych osób. Każdy chyba przechodził ten etap, kiedy podejście do drugiej osoby i nawiązanie rozmowy wiązało się ze stresem. Jeśli jednak chcemy coś osiągnąć należy już dziś wiele przekonań odrzucić. Wyłącz telefon komórkowy, najedz się przed konferencją i pamiętaj, że z osobami które znasz czas na rozmowę będziesz miał później. Teraz czas na nawiązywanie nowych kontaktów.
Co więc nam pomaga lub przeszkadza. Są to trzy psychologiczne zasady. Wyuczona bezradność, poczucie własnej skuteczności i samospełniające się proroctwo. Jak one działają?

Wyuczona bezradność
Ludzie szybko uczą się bezradności, czyli poczucia, że ich osobista kontrola nad wynikami swoich działań i wpływ na sytuację jest nieefektywna. W związku z tym uczą się oczekiwać obniżonej kontroli w przyszłości. Tracą wiarę w to, że to oni kierują – oddają stery. Po ewentualnej porażce lub po sytuacji, w której zachowujemy się inaczej niż byśmy chcieli dużo trudniej usiąść spokojnie i wyciągnąć wnioski. Dużo łatwiej stwierdzić: „ja nigdy tak nie będę umiał", „nikt mnie nie lubi", „ja zawsze mam pecha" czy „ja się do tego nie nadaję". Człowiek widzi „szalejącego" po sali rasowego networkera i zamiast zastanowić się, że on po prostu jest doświadczony i coś można podpatrzeć, woli jeszcze bardziej obniżyć ocenę własnych umiejętności. Z psychologicznego punktu widzenia taka postawa daje nam „korzyści". Nie musimy się zmieniać i mamy wytłumaczenie dla naszych ciągłych niepowodzeń. Pamiętać należy, że taką bezradnością „zarazić" można się od innych, a jak wynika z badań jedynie 30% osób opiera się próbom uczynienia ich bezradnymi. Proces jest bowiem podświadomy i powolny. Jest jednak naturalne lekarstwo. Spokojna analiza przyczynowo-skutkowa. Trzeźwe podejście i porównanie nakładu pracy do efektów. Jeśli mało rozmawiasz z ludźmi to po prostu się tego nie nauczysz. Jeśli ukrywasz się po kontach to i inni z Tobą nie rozmawiają nie oznacza, że inni Cię nie lubią. Po prostu nie dajesz innym okazji by z Tobą porozmawiali. Może inni również mają ten problem i będą Ci wdzięczni jeśli to Ty zaczniesz rozmowę. Jeśli dokładnie przeanalizujesz swoje postępowanie sam możesz dojść do wniosku, że to Ty unikałeś konfrontacji. Od dziś wychodź jako pierwszy z inicjatywą rozmowy, Ty bądź wybawieniem dla stremowanych. Postaw sobie cel. Nawiążę kontakt z każdym, kto będzie na spotkaniu. Jeśli weźmiesz sprawy w swoje ręce szybko zauważysz, że Twoje działania przynoszą dobre efekty. Jeśli chcesz mieć wpływ na wyniki to zmień działanie. Planowanie i kontrola tego co robisz dadzą Ci wpływ na wynik. Pamiętaj również, że celem jest nawiązanie kontaktu a nie robienie interesów na miejscu. Jeśli więc znalazłeś wspólny język to umów się na indywidualne spotkanie. Jeśli zaczniesz rozmawiać tu i teraz prawdopodobnie braknie Ci czasu by poznać innych

Poczucie własnej skuteczności
Poczucie własnej skuteczności nabywa się na podstawie informacji zwrotnej dotyczącej wyniku naszych działań. Kiedy to co robimy daje pozytywne rezultaty to jest dla nas informacja o skuteczności naszego działania. Osoby o silnym poczuciu własnej skuteczności inwestują w działanie więcej wysiłku i są bardziej wytrwałe ponieważ wierzą w swój sukces. Jeśli pojawiają się jakieś problemy nadal wykazują zaangażowanie bo wiedzą, że to czas by coś zmienić w działaniu. Nie należy jednak mylić go z nierealistycznym nadmiernym optymizmem. Ono opiera się na doświadczeniu i prowadzi do sukcesów a nie do podejmowania nadmiernego ryzyka. W praktyce osoby przekonane o własnej skuteczności bez kompleksów potrafią nawiązywać kontakty z każdym. Następnie te kontakty podtrzymują i zamieniają na kontrakty. Nie jest to jednak efekt ich nadludzkich możliwości. Oni po prostu działają a nie zastanawiają się nad problemami.
Jak widać wszystkiemu winny jest związek przyczynowo skutkowy i wzięcie odpowiedzialności za wyniki. Poczucie własnej skuteczności jest bowiem efektem końcowym. W pierwszej kolejności człowiek bierze odpowiedzialność w swoje ręce, jest aktywny, działa z wiarą i zapałem, później przyciąga do siebie inne osoby i to daje odpowiednie wyniki. Dobre wyniki dają poczucie skuteczności co napędza maszynę jeszcze mocniej.

Samospełniające się proroctwo.
To bardzo silny i podświadomy mechanizm. Zjawisko to polega na tym, że nasze określone oczekiwania co do innych osób, nas samych lub wydarzeń wpływają na nasze zachowanie lub zachowanie innych i to powoduje spełnienie tych oczekiwań. Jeśli jedziemy na konferencję z nastawieniem, że na pewno nikogo ciekawego tam nie poznamy i że, to będzie strata czasu, wtedy nasze nastawienie wpływa podświadomie na zachowanie i proroctwo się dopełnia. Zamiast spędzać czas w kuluarach, kawiarni i wśród ludzi siedzimy na wykładach a na przerwie załatwiamy sprawy przez telefon i ostatecznie nikogo nie udaje się poznać. Innym przykładem może być nastawienie do rozmowy handlowej. Kiedy jedziemy z nastawieniem, że rozmowa się uda i oferta jest rewelacyjna, wtedy swobodniej się rozmawia, więcej argumentów przychodzi do głowy, robimy lepsze wrażenie i ostatecznie większe jest prawdopodobieństwo zawarcia kontraktu. Jeśli negatywnie nastawisz się do pewnych zadań to z mniejszym zaangażowaniem podejdziesz do wykonania, planowania, jakości i ostatecznie proroctwo się spełnia. Dobrym przykładem może być bank. Jeśli chcemy doprowadzić do upadku banku to wystarczy rozpuścić plotkę, że bank wkrótce upadnie. Ludzie lawinowo zaczną wypłacać pieniądze chcąc uratować oszczędności i to najkrótsza droga do jego faktycznej upadłości.

Jaka więc dla nas płynie nauka ze studiowania trzech powyższych zasad. Trzeba stale i bezustannie przekraczać własną strefę komfortu. Tylko robienie rzeczy nowych daje nam rozwój. Pamiętaj, że inni to też ludzie, którzy mają podobne odczucia jak Ty. Może boją się nawiązać kontakt, są pierwszy raz na takim spotkaniu i będziesz bardzo dobrze odebrany jeśli pierwszy nawiążesz rozmowę. Pamiętaj, że te trzy mechanizmy to samonapędzające się pętle. Im częściej będziesz powtarzał, że do niczego się nie nadajesz tym bardziej będziesz bezradny bo nawet nie będziesz analizował swoich działań. Jednak jeśli będziesz analizował działania i korygował je by były efektywne tym większe będzie Twoje poczucie własnej skuteczności, kiedy odpowiednie działania dadzą świetne wyniki. Również samospełniające się proroctwo działa w obie strony. Twoje przeświadczenie o porażce przyniesie Ci porażkę. Twoja wiara w sukces przełoży się na sukces.

Łukasz Zegar

 
« poprzedni artykuł