Znalezienie się w zamkniętym gronie profesjonalistów nie jest gwarancją niczego. Nikt nie ma pewności, że od razu nawiąże relację z osobą, która poleci jego usługi dalej.
Klucz leży w nastawieniu na proces, nie na szybki efekt — partnerstwa biznesowego nie da się zbudować podczas jednego spotkania. To maraton, nie sprint. Historia pracowni Olizarowicz Architekci z Białegostoku pokazuje, jak ten proces wygląda w praktyce.
Firma: kubatura i wnętrza, podzielone po połowie
Olizarowicz Architekci projektuje architekturę kubaturową i architekturę wnętrz. Jacek prowadzi firmę razem z żoną i mają jasny podział: on odpowiada za kubaturę, ona za wnętrza. W czasie rozmowy zespół liczył cztery osoby.
Około siedemdziesięciu procent zleceń pochodziło wtedy od klientów indywidualnych. Do tego podmioty komercyjne — w tym mali i średni deweloperzy — oraz instytucje państwowe i samorządowe.
W regionie białostockim pracownia jest kojarzona z nowoczesną i energooszczędną architekturą, a jej biznes od początku w dziewięćdziesięciu pięciu procentach opiera się na rekomendacjach. Klienci, którzy do niej trafiają, wiedzą, czego się spodziewać.
Lekarstwo na samotność przedsiębiorcy
Do BNI Jacek dołączył, żeby zwiększyć rozpoznawalność firmy i rozwinąć własne kompetencje miękkie. Z perspektywy czasu wskazuje na coś jeszcze: organizacja zrzeszająca rzetelnych właścicieli firm jest najlepszą odpowiedzią na samotność przedsiębiorcy.
Kiedy jest prosperity, trudno tę wartość docenić. Widać ją w trudnych czasach — okazuje się wtedy, że wokół stoi grono doświadczonych ludzi gotowych pomóc.
Ale sama obecność nie wystarcza: wszystko zależy od tego, czy zbudowało się z nimi relację i czy w ogóle chce się z tych zasobów skorzystać.
Funkcja w Grupie jako szkolenie z zarządzania
Jacek regularnie dokłada do swojej wiedzy biznesowej — między innymi z platformy BNI University — ale najwięcej, jak mówi, daje aktywność w Grupie i pełnienie w niej funkcji. Przez rok był koordynatorem do spraw członkostwa, czyli odpowiadał za weryfikację kandydatów. Rozmowy aplikacyjne okazały się szkołą, z której korzysta dziś, rekrutując do własnej firmy.
„Wstępując do BNI powiedziałem sobie, że będę w tej organizacji co najmniej trzy lata, bo po dwunastu miesiącach nie zbuduję z innymi relacji na tyle, żeby dostawać dobre rekomendacje. I im dłużej jestem, tym lepsze rekomendacje dostaję.”
Zaufanie jako warunek wstępny
W jego branży klient powierza coś, co wiąże się z realizacją marzeń — więc odpowiedni poziom zaufania jest warunkiem, nie dodatkiem. Tak samo działa to w gronie przedsiębiorców: zanim ktoś poleci jego usługi, musi mu zaufać. Za to kiedy zaufanie już jest, dzieją się rzeczy pozornie niemożliwe.
Na jednym z Dni Otwartych BNI, przy sali liczącej około siedemdziesięciu przedsiębiorców, poprosił o kontakt do znanej osoby ze świata showbiznesu. Okazało się, że dwie osoby na sali mogą pomóc. Od tego momentu, jak mówi, uwierzył w moc kontaktów w tej organizacji.
„Jeżeli chcesz wyjść ze strefy komfortu, poszerzyć bazę swoich zasobów i przede wszystkim nie zostać samotnym przedsiębiorcą na trudne czasy — postaw na własną aktywność. Zaangażowanie w budowanie relacji biznesowych z czasem przyniesie efekty.”






