Jak pozyskać klientów, których obroty sięgają miliarda złotych — Monika Wołczyńska, Kancelaria Magnet

Kancelaria Magnet od pierwszego dnia pozyskuje klientów wyłącznie z polecenia. Monika Wołczyńska o budowaniu zaufania w zawodzie, w którym klient powierza najbardziej wrażliwe dane firmy.

Monika Wołczyńska jest prezesem zarządu Kancelarii Magnet — firmy doradczo-audytorskiej, która skupia biegłych rewidentów, doradców podatkowych i specjalistów od wyceny przedsiębiorstw. W czasie rozmowy firma działała od czternastu lat i rosła o czterdzieści procent rok do roku.

Monika Wołczyńska na okładce wywiadu wideo BNI Polska
Monika WołczyńskaOkładka wywiadu wideo z pierwotnej publikacji tej historii na stronie BNI Polska.

Rozmowa pokazuje, skąd biorą się klienci firmy, która nigdy nie szukała ich w wyszukiwarce, jak działa łańcuch rekomendacji i co w praktyce daje Członkostwo w Grupie.

Trzy filary: audyt, doradztwo, wyceny

  • Audyt — badania sprawozdań finansowych, planów przekształceń i podziałów, a także sprawdzanie możliwości wykorzystania dotacji unijnych.
  • Doradztwo — od opinii księgowych i podatkowych, przez dokumentację cen transferowych, po układanie klientom rachunkowości wewnętrznej, planowania i budżetowania.
  • Wyceny — przedsiębiorstw, udziałów oraz wartości niematerialnych, w tym znaków towarowych.

Droga: korporacja, zarząd, własna firma

Po studiach trafiła do dużej międzynarodowej firmy audytorskiej, gdzie zdobyła brytyjskie uprawnienia biegłego księgowego. Po odejściu z korporacji dokończyła ścieżkę kwalifikacyjną na biegłego rewidenta. Potem, jak mówi, chciała zobaczyć świat po drugiej stronie biurka — była dyrektorem finansowym i członkiem zarządu do spraw finansów w dużych podmiotach, głównie technologicznych.

Te doświadczenia okazały się walutą w rozmowach z dużymi klientami: wiedzieli, że rozmawiają z kimś, kto zna ich perspektywę, a nie tylko ogląd z małej firmy. Część z nich przeniosła też do własnej organizacji — budowanie struktury, delegowanie, tworzenie procedur.

Dwa etapy i podwojona dynamika

Firma powstała w 2006 roku. Pierwsze siedem lat to praca zdalna z grupą współpracowników, głównie z domu.

Po siedmiu latach Monika zrezygnowała z zasiadania w zarządach innych podmiotów i poświęciła się w całości własnej firmie. Wtedy pojawili się pierwsi etatowi pracownicy.

Efekt widać w liczbach: średni roczny wzrost przychodów, wcześniej około dwudziestu procent, w czasie rozmowy sięgał czterdziestu procent rok do roku. Kancelaria liczyła wtedy piętnastu współpracowników — większość w biurze w Krakowie, część w Warszawie i innych miejscach w Polsce.

Od spółki akcyjnej z minimalnym obrotem po firmy zbliżające się do miliarda

Klientów było wtedy ponad stu. Jedną trzecią stanowiły firmy produkcyjne, około dziesięć procent handlowe, resztę usługowe: deweloperzy i właściciele nieruchomości inwestycyjnych, producenci elektroniki i wyposażenia wnętrz, spółki informatyczne i medialne, branża odzieżowa i obuwnicza. Głównym obszarem jest sektor małych i średnich przedsiębiorstw, ale w portfolio są też gracze o obrotach kilkusetmilionowych — niektórzy zbliżający się do miliarda złotych.

Różnica w pracy nie polega na prestiżu, tylko na poziomie skomplikowania. Przy dużym kliencie samo zrozumienie procesów biznesowych i ustalenie, kto odpowiada za który obszar, zajmuje znacznie więcej czasu — po to, żeby w trakcie badania zadawać właściwe pytania. Dolnej granicy w praktyce nie ma: klientem bywa spółka akcyjna z minimalnym obrotem, którą prawo i tak zobowiązuje do badania.

Klienci z ulicy się nie zdarzają

Kancelaria od początku pozyskuje klientów wyłącznie z rekomendacji. Powód jest prosty: doradca podatkowy i biegły rewident dostają informacje o kluczowych sprawach firmy, więc muszą mieć zaufanie z góry. Polecają ich inni klienci, partnerzy biznesowi i dawne kontakty zawodowe zespołu.

Odległość znaczy dziś mniej niż na początku jej drogi zawodowej. Kiedyś zespół jechał do klienta na tydzień albo dwa i wertował papierowe dokumenty — zdarzali się klienci prowadzący zapiski w zeszytach.

Dziś większość informacji krąży online. Ale wizyt nikt nie chce całkiem wyeliminować: przejść się po hali produkcyjnej, zobaczyć, jak pracują ludzie, uścisnąć dłoń właścicielowi — to zostaje przyjemną częścią pracy.

Łańcuch rekomendacji, który zatoczył koło

Kolega Moniki pojechał na spotkanie do Rzeszowa i poznał tam doradczynię podatkową prowadzącą kancelarię w Lublinie. Uznał, że powinny się poznać.

Okazja pojawiła się dopiero po kilku miesiącach, kiedy Monika była w Lublinie. Rozmowa poszła tak dobrze, że tamta poleciła jej dwóch swoich klientów do badania — jeden został z kancelarią na lata.

Ciąg dalszy jest lepszy niż początek. Dwa lata później, kiedy okazało się, że ta sama spółka potrzebuje uporządkowania procesów magazynowych, lubelska koleżanka poleciła najlepszego specjalistę, jakiego Monika w tym zakresie zna. Rekomendacja wróciła tą samą drogą, którą przyszła.

Partnerzy, czyli konkurencja, która nie konkuruje

Drugą częścią biznesu, obok klientów, są partnerzy: biura rachunkowe i kancelarie prawne. Usługi kancelarii są wobec nich komplementarne.

Dla biur rachunkowych Magnet bywa czymś w rodzaju helpdesku — wchodzi tam, gdzie pojawia się trudne zagadnienie księgowe, prowadzi szkolenia. Dla kancelarii prawnych jest partnerem w tematach zahaczających o rachunkowość: opinie biegłych, upadłości, podziały majątkowe.

Wartość dodana idzie w obie strony, ale największa przypada klientowi. Dostaje kompleksową usługę od firm, które się znają i potrafią się porozumieć. Monika zauważa, że dobre organizacje potrafią spowolnić rozwój wyłącznie dlatego, że specjaliści nie wymieniają między sobą informacji na czas.

BNI: przyszła po kontakty, nie po klientów

Do BNI należy od 2014 roku. Jej Grupa liczyła w czasie rozmowy ponad pięćdziesięciu Członków, a z mniej więcej dziesiątką z nich tworzy power team — węższe grono, które zna nawzajem swoje potrzeby i regularnie sobie pomaga.

Praktyczny efekt jest codzienny: kiedy kancelaria potrzebuje specjalisty, dostawcy albo firmy reklamowej, nie szuka w wyszukiwarce — pyta w Grupie. Wielu dostawców pochodzi właśnie stamtąd.

Dwie rekomendacje, które zapamiętała

Pierwsza zaprowadziła ją do osoby koordynującej duży projekt szkoleniowy dla Banku Światowego. Celem było stworzenie programu szkoleń z rachunkowości dla urzędników izb skarbowych, finansowanego ze środków pomocowych. Monika zgłosiła się na ochotnika do opracowania materiałów ze sprawozdawczości finansowej — korzystali z nich potem inni trenerzy — i przez ponad rok jeździła po Polsce, szkoląc kolejne grupy.

Druga to restrukturyzacja działu księgowego dużego koncernu medialnego: kilkaset godzin pracy, cztery miesiące, przenoszenie procesów ze spółek zależnych do centrali. Udało się także po stronie miękkiej — część osób przeszła na inne stanowiska, część zrekrutowano. Najlepszy dowód przyszedł kilka lat później: ci sami menedżerowie wrócili z zupełnie innym zleceniem, mówiąc, że dobrze zapamiętali współpracę.

Co robić, żeby rekomendacje działały

Rada pierwsza: buduj sieć kontaktów świadomie. Otaczaj się ludźmi, którzy motywują do działania, działają w pokrewnych branżach i docierają do podobnych grup klientów. Sieć to regularne spotkania — grupowe i indywidualne — a nie zbiór wizytówek.

Rada druga: chodź na szkolenia i warsztaty, nawet jeśli tytuł wydaje się oczywisty. Zawsze można usłyszeć coś nowego i zawsze można kogoś poznać.

Rada trzecia, w jej ocenie najtrudniejsza: nie bój się prosić — o kontakt, o polecenie. Ludzie tracą czas i pieniądze na docieranie okrężną drogą do osób, do których ktoś z ich otoczenia ma numer telefonu.

Komu poleca BNI

Przedsiębiorcom, którzy szukają dobrych kontaktów i mają cierpliwość poczekać na efekty. W każdej grupie ludzi działa krzywa zaufania: reputację i pozycję buduje się powoli, a rekomendacje przychodzą później. To nie jest miejsce dla krótkodystansowców, którzy chcieliby wpaść, ściągnąć bazę klientów i zniknąć.

Więcej z tematu

Trzy teksty najbliższe temu, który masz przed sobą — z tego samego działu, a gdy dział jest krótki, najnowsze z magazynu.

Zobacz to w praktyce

Wszystko, o czym tu piszemy, dzieje się co tydzień przy stołach Grup BNI. Trzy strony, od których warto zacząć.

  • Uśmiechnięta przedsiębiorczyni z czerwoną teczką BNI idzie przez biuro

    Spotkanie Grupy

    Przyjdź jako Gość na spotkanie Grupy w swojej okolicy i posłuchaj, jak Członkowie przekazują sobie rekomendacje — bez zobowiązań.

    Odwiedź Grupę
  • Przedsiębiorca i przedsiębiorczyni z czerwoną teczką BNI idą, rozmawiając

    Zostań Członkiem

    Dla kogo jest członkostwo, na czym polega BNI, jak wygląda spotkanie Grupy i czy zadziała w Twojej branży.

    Co daje członkostwo
  • Dłonie na laptopie z platformą BNI University, obok czerwona teczka

    Wiedza w BNI

    Cały system edukacji BNI w jednej zakładce — od platformy BNI University po warsztaty, szkolenia i materiały wideo.

    Jak uczymy w BNI