Ten reportaż pokazuje cotygodniowe spotkanie Grupy BNI od środka — jeden poranek krok po kroku: od rozmów przed oficjalnym początkiem, przez prezentacje i rekomendacje, po to, co dzieje się, gdy sala pustoszeje.
Szósta rano, ciepły poranek, Kraków dopiero się budzi. Jedno miejsce jest już całkiem rozbudzone: restauracja Stara Zajezdnia w sercu Kazimierza. Sala wypełniona kilkudziesięcioma przedsiębiorcami, którzy rozmawiają o biznesie na długo przed oficjalnym początkiem.
To spotkanie Grupy BNI Masters — jednej z Grup, w których właściciele firm rozwijają biznes przez rekomendacje. Ten reportaż powstał kilka lat temu, ale przebieg spotkania wygląda tak samo do dziś, bo agenda jest ta sama na całym świecie.
Przed siódmą: to, po co przychodzi się wcześniej
Choć spotkanie zaczyna się o siódmej, nikt nie zjawia się na ostatnią chwilę. Wszyscy schodzą się dużo wcześniej, bo każdy chce zdążyć porozmawiać przed częścią oficjalną. Sala rozpada się na kilkanaście grupek: eleganckie stroje, wizytówki przechodzące z rąk do rąk.
Jedni opowiadają o świeżo zamkniętej transakcji, inni wracają do poprzedniego spotkania, jeszcze inni po prostu mówią, co się u nich dzieje. Wszyscy wiedzą, że te kuluarowe rozmowy bywają najbardziej owocną częścią poranka.
„Można przeczytać 10 czy 15 książek o biznesie i marketingu, ale to, czego dowiemy się tutaj od osób, które mają podobne problemy i podobny poziom rozwoju firmy, jest bezcenne. Tak naprawdę w jednym miejscu spotykam się co tydzień z kilkudziesięcioma przedsiębiorcami, z którymi wzajemnie dzielimy się doświadczeniami.”
Siódma: agenda, która nie zmienia się od lat
„Drodzy Państwo, rozpoczynamy spotkanie!” — rozmowy cichną, wszyscy zajmują miejsca przy stołach. Prezes Grupy wita zebranych i prowadzi spotkanie według agendy obowiązującej w każdym kraju, w którym działa BNI.
„Zarząd składa się z trzech osób i każda ma swoją funkcję. Zarząd prowadzi całe spotkanie i od jednego spotkania do kolejnego monitoruje działania wszystkich osób pełniących funkcje w Grupie. Moją rolą jest prowadzenie go według agendy, która jest taka sama na całym świecie.”
Powtarzalność agendy bywa mylona ze sztywnością, a jest dokładnie odwrotnie: to ona sprawia, że spotkanie da się wpisać w kalendarz przedsiębiorcy. Grupa BNI Masters kończyła przed dziewiątą i to była dla jej Członków wartość sama w sobie.
„Dla mnie dużą wartością jest to, że spotkania kończą się przed godziną 9. Wtedy mamy jeszcze czas na networking po spotkaniu i potem wszyscy wracamy do pracy. Gdybym nie wiedział, kiedy dokładnie skończy się spotkanie, nie mógłbym zaplanować swojego dnia.”

Sześćdziesiąt sekund na firmę
Główną częścią spotkania są prezentacje Członków. Każdy ma sześćdziesiąt sekund, żeby powiedzieć, czym się zajmuje i — co ważniejsze — jakiego kontaktu szuka w tym tygodniu.
Na sali robi się cicho. Ludzie podchodzą do tej minuty z pomysłem: mówią o świeżo zrealizowanych projektach, o obsługiwanych klientach, rzucają hasła, które zapadają w pamięć.
- „Szukam kontaktu do osób, które chcą sprzedać mieszkanie na osiedlu Ruczaj” — pośrednik nieruchomości.
- „Szukam kontaktu do firmy budującej biura przy ulicy Królewskiej” — właściciel firmy z branży wyposażenia wnętrz.
Każda przekazana rekomendacja to osobna karteczka z danymi kontaktowymi. Pudełko na środku stołu wypełnia się z minuty na minutę. Potem przychodzi część, w której Członkowie dziękują za biznes zrobiony dzięki rekomendacji kogoś z sali — i to zwykle wtedy padają najciekawsze historie.
Jeden poranek, ta sama agenda na całym świecie

- 01SiódmaPrezes prowadzi według agendy
- 02Sześćdziesiąt sekund na firmę
- 03Rekomendacja to karteczka z kontaktem
Kiedy sala pustoszeje, zaczyna się właściwa część: telefony do osób z karteczek, realizacja zleceń i szukanie okazji, żeby pomóc komuś z Grupy.
Historia, która zaczęła się od bajek
Rafał Engelman opowiedział o swojej — jak sam mówi — perełce wśród rekomendacji zrealizowanych w BNI.
„Na spotkanie naszej Grupy przyszła Małgorzata Abassy, która pisze bajki dla firm. Gdy dołączyła do BNI, chciałem ją bliżej poznać, odbyliśmy więc spotkanie 1 na 1, które trwało ponad trzy godziny. Gdy poznała moją działalność, czyli projektowanie i budowę stoisk targowych, powiedziała, że jeden z jej klientów będzie się wystawiał na targach i potrzebuje kogoś, kto doradzi. Skontaktowała nas ze sobą.”
Firma Rafała wykonała dla tego klienta stoiska na targi w pięciu krajach: w Szwecji, Włoszech, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Współpraca poszła dalej — został inwestorem i wspólnikiem tamtej firmy.
Wartość samego kontraktu na wykonanie usługi sięgnęła według jego relacji blisko pół miliona złotych. Wszystko dlatego, że ktoś zaprosił na spotkanie autorkę bajek dla firm.
Po spotkaniu spotkanie się nie kończy
Kiedy część oficjalna dobiega końca, nikt nie wychodzi. Rozmowy z poranka wracają, dochodzą podsumowania tego, co przed chwilą padło na sali. Przebywanie w towarzystwie kilkudziesięciu przedsiębiorców z różnych branż nie zdarza się w końcu codziennie.
W pewnym momencie sala jednak pustoszeje i wszyscy wracają do swoich firm. Wtedy zaczyna się właściwa część: telefony do osób z karteczek, realizacja zleceń, szukanie okazji, żeby pomóc komuś z Grupy. Kolejne spotkanie już za tydzień.






