Agnieszka Brodowicz jest partnerem w Kancelarii Prawniczej A. Brodowicz, J. Ząber & Wspólnicy. Zespół liczy około 27 osób, kancelaria ma oddziały w Krakowie i Warszawie, kancelarie partnerskie w Hiszpanii oraz współpracuje z przedsiębiorcami z Francji, Niemiec i Skandynawii. Rozmawia z nią Damian Masel.

Opowiada o kancelarii rozwijanej wyłącznie na rekomendacjach i o tym, jak w ciągu roku w Grupie BNI Premium pozyskała czterech klientów do stałej współpracy.
Od pierwszego klienta z polecenia
Kancelaria powstała w 2007 roku. Zaczynali skromnie i od razu od rekomendacji — polecali ich zadowoleni klienci.
Pierwszymi obsługiwanymi podmiotami były duże firmy sprzątające, w tym liderzy branży działający w sektorze zamówień publicznych i w branży medycznej. To otworzyło kolejne kierunki rozwoju.
Agnieszka wybrała prawo, bo rodzice prowadzili firmę i zaszczepili w niej ciekawość biznesu. Specjalizację znalazła w podatkach — jak mówi, to miks prawa i księgowości, a finanse firmy uważa za rzecz najważniejszą. Do zespołu, który znała ze studiów, dołączyła, gdy zabrakło w nim „podatkowca”.
Pięć pionów jednej kancelarii
- prawo gospodarcze — obsługa małych i średnich przedsiębiorstw, największy zespół w kancelarii,
- prawo upadłościowe, restrukturyzacyjne i naprawcze — z doborem narzędzi finansowych, nie tylko z pisaniem wniosków,
- prawo karne, ze szczególnym naciskiem na sprawy karno-gospodarcze i karno-skarbowe,
- przeciwdziałanie praniu pieniędzy — due diligence i procedury porządkujące strukturę firmy,
- dział szkoleniowy, rozwijany w stronę fundacji zrzeszającej specjalistów z innych branż.
Największym wyzwaniem od początku nie były przepisy, tylko ludzie. Prawnicy, księgowi i biegli rewidenci to — jak mówi — chodzące indywidualności, a złożenie z nich zespołu wymaga stałej pracy. Kiedyś do jednego zamówienia publicznego potrzebowali 45 prawników i skompletowali niemal cały zespół w tydzień.
Rekomendacja od przeciwnika procesowego
Zdarzało się, że kancelarię polecały firmy, które były po drugiej stronie sporu — już po zakończonym procesie. Agnieszka wiąże to z zaangażowaniem w sprawę i szukaniem rozwiązania korzystnego dla klienta nie tylko prawnie, ale i ekonomicznie.
Każdą sprawę prowadzą dwie osoby, nawet przy pojedynczej poradzie z prawa spadkowego: jedna prowadzi projekt, druga się uczy i jednocześnie stanowi zabezpieczenie. Najbardziej lubi projekty przekształceniowe — reorganizacje, połączenia, podziały firm rodzinnych, gdzie forma prawna musi zostać uzgodniona z intencjami rodziny stojącej za firmą.
Jak trafiła do BNI i co z tego wyszło
Prowadząc szkolenia przy Sądeckiej Izbie Gospodarczej poznała wielu przedsiębiorców z Sądecczyzny. Jeden z nich zaprosił ją na spotkanie Grupy w Krakowie i tam ją zarekomendował. Zaskoczyła ją dynamika sali i to, jak otwarcie ludzie mówią o swoich potrzebach.
„BNI było dla mnie naturalną drogą rozwoju — kancelarię rozwijaliśmy dzięki rekomendacjom, a BNI to właśnie rekomendacje.”
Należy do Grupy BNI Premium, w której — jak podkreśla — są przedsiębiorcy rozwijający swoje firmy latami. Otrzymywane tam rekomendacje trafiają dokładnie w to, co lubi robić najbardziej: przekształcenia i reorganizacje. W ciągu dwunastu miesięcy pozyskała czterech klientów do stałej współpracy, a wolumen tej współpracy określa jako prawie siedmiocyfrową kwotę.
Trzy rady: relacja, jakość, odwaga
Pierwsza dotyczy tego, od czego trzeba zacząć w Grupie: poznać Członków, spotykać się z nimi jak najczęściej, bo dopiero wtedy widać, gdzie czyjaś praca może się przydać. Agnieszka dostała pierwszych klientów właśnie tak — po tym, jak opowiedziała kilku osobom, czym konkretnie zajmuje się kancelaria.
„Wykonuj swoją pracę tak, jak najlepiej potrafisz, żeby na koniec dnia móc powiedzieć: „Dołożyłem wszelkiej staranności, więcej już nie dało się w tej sprawie zrobić”. To ona za ciebie przemówi.”
„Bądźcie odważni w swoich biznesach. Ta odwaga niech nie będzie tylko wyznaczaniem sobie celów, ale też odwagą w prośbie o pomoc.”
Zapytana o wartość sieci kontaktów odpowiada, że jest bezcenna, ale wymaga poświęcenia: zaufania nie zbuduje się bez spotykania się z ludźmi i bez otwartości. A żeby być otwartym, trzeba mieć odwagę powiedzieć wprost, czego się potrzebuje.
Jak taka prośba brzmi w praktyce, opisujemy w poradniku o tym, jak prosić o rekomendacje.






