„Klientów biznesowych pozyskujemy głównie dzięki BNI” — VoltMax Sp. z o.o.

Pierwszą instalację zamontowali u własnego ojca. Michał Purc, Grzegorz Purc i Artur Dudek z VoltMax o tym, jak dotrzeć do klienta firmowego, do którego nie da się zadzwonić.

VoltMax wykonuje instalacje elektryczne i fotowoltaiczne. W czasie rozmowy firma robiła od trzydziestu do sześćdziesięciu montaży miesięcznie, zatrudniała trzydzieści pięć osób i działała na terenie całej Polski. O drodze do tego miejsca opowiadają Michał Purc, Grzegorz Purc i Artur Dudek.

Michał Purc, Grzegorz Purc i Artur Dudek na okładce wywiadu wideo BNI Polska
Michał Purc, Grzegorz Purc i Artur DudekOkładka wywiadu wideo z pierwotnej publikacji tej historii na stronie BNI Polska.

Z rozmowy wynika, skąd firma bierze klientów prywatnych, a skąd biznesowych — i jak jedna rekomendacja w Grupie otworzyła drzwi, do których nie prowadził telefon.

Pierwszy klient: własny ojciec

Michał zaczynał tuż po studiach — odnawialne źródła energii, fotowoltaika, elektrotechnika — w jednej z pierwszych firm na rynku zajmujących się wyłącznie fotowoltaiką. Nie odpowiadało mu podejście do klienta i sposób prowadzenia montaży; kiedy właściciel odrzucił jego sugestie, odszedł i zaczął pracować jako podwykonawca. W 2016 roku razem z Grzegorzem założyli własną firmę.

Największym problemem nie była technologia, tylko świadomość rynku. Namówili więc na instalację własnego ojca — początkowo sceptycznego.

Po pierwszym półroczu, kiedy przyszła faktura z zakładu energetycznego, osobiście im podziękował. Od tej chwili rozmowy z klientami wyglądały inaczej: mieli konkretną instalację i konkretne rachunki do pokazania.

Dlaczego akurat wtedy

Klienci zaczęli liczyć. Przy rosnących cenach prądu instalacja zwracała się w cztery do sześciu lat, a potem zostawało kolejne dziesięć–piętnaście lat oszczędności.

Działało to zarówno w domach jednorodzinnych, jak i tam, gdzie rachunki idą w tysiące złotych miesięcznie. Do tego doszła rosnąca świadomość ekologiczna — jak zauważa Artur, wystarczy zobaczyć, jak wyglądają polskie miasta i wsie jesienią i zimą.

Klient indywidualny sam przychodzi, firmowy nie

Przy klientach prywatnych zadziałał efekt sąsiedztwa: po montażu w jednej miejscowości kolejne osoby proszą o kontakt. Firma organizowała też szkolenia — o tym, jak instalacja działa, ile daje i w jakim czasie, a przede wszystkim o tym, że nie trzeba w tym celu rozbierać mieszkania. Ta prosta edukacja przynosiła klientów.

Z klientem biznesowym jest inaczej — do właściciela firmy produkcyjnej trudno się dodzwonić i jeszcze trudniej dostać na spotkanie. Tu, jak mówią wprost, bazują na rekomendacjach, głównie z BNI.

Hodowca drobiu, do którego nie dało się dotrzeć

Próbowali kontaktu telefonicznego, potem doszło do spotkania — bez efektu. Klient nie miał czasu i chciał więcej informacji.

Na jednym ze spotkań BNI powiedzieli głośno, że szukają ciepłego kontaktu do tej konkretnej firmy. Jeden z Członków znał właściciela i ich zarekomendował.

Na spotkaniu, które z tego wynikło, omówili działanie instalacji, koszty i opłacalność. Tydzień później klient zdecydował się nie na jedną, a na dwie instalacje o łącznej wartości trzystu tysięcy złotych.

Rekomendacja przyszła jeszcze przed Członkostwem

Michał poznał dwie osoby z Grupy BNI Fortuna, zanim do organizacji dołączył — i to od nich przyszła pierwsza rekomendacja: wykonanie sieci komputerowych dla Oponeo w Bydgoszczy. Zakres pracy przewidziany na trzy miesiące rozciągnął się na ponad pół roku, a wartość zlecenia wyniosła około dwustu tysięcy złotych.

Decyzję o przystąpieniu odkładał ze względu na tryb pracy. Podjął ją w ciągu tygodnia — kiedy dowiedział się, że do Grupy chce wejść inna firma z jego branży. Miał pierwszeństwo, bo współpracował już z kilkoma Członkami.

Ile to daje

Licząc klientów indywidualnych i biznesowych, Michał szacował wtedy przychód pozyskany przez BNI od początku Członkostwa na około dwa miliony złotych. Grupa Grzegorza, działająca dopiero rok, wypracowała pół miliona.

Wśród zrealizowanych obiektów były między innymi ekospalarnia w Krakowie, salon Forda w Katowicach i Oponeo. Jedna instalacja w piekarni pod Lublinem sprawiła, że o firmie dowiedziała się cała branża piekarniczo-cukiernicza — i przyszły kolejne zlecenia.

Plany: serwis, ładowarki, recykling

Instalacje trzeba serwisować i czyścić — także te postawione przez innych. To pierwszy kierunek.

Drugi to punkty ładowania samochodów elektrycznych, zaczynając od Lublina. Trzeci, najdalszy, to recykling: żywotność paneli jest coraz dłuższa, ale skończona, więc ktoś będzie musiał zająć się zużytym materiałem.

Trzy rady, każda od kogo innego

  • Michał: rozmawiaj z przedsiębiorcami, którzy mają za sobą więcej etapów rozwoju niż ty. Pytaj, jak doszli do swojego pułapu i na co uważać.
  • Grzegorz: nie pal za sobą mostów. Nawet gdy coś poszło źle, przyznaj się do błędu i porozmawiaj — to buduje zaufanie lepiej niż bezbłędna historia.
  • Artur: ciężka praca i uczciwość. Do tego ciągła edukacja, obserwacja rynku i szukanie w nim swojego miejsca.

Więcej z tematu

Trzy teksty najbliższe temu, który masz przed sobą — z tego samego działu, a gdy dział jest krótki, najnowsze z magazynu.

Zobacz to w praktyce

Wszystko, o czym tu piszemy, dzieje się co tydzień przy stołach Grup BNI. Trzy strony, od których warto zacząć.

  • Uśmiechnięta przedsiębiorczyni z czerwoną teczką BNI idzie przez biuro

    Spotkanie Grupy

    Przyjdź jako Gość na spotkanie Grupy w swojej okolicy i posłuchaj, jak Członkowie przekazują sobie rekomendacje — bez zobowiązań.

    Odwiedź Grupę
  • Przedsiębiorca i przedsiębiorczyni z czerwoną teczką BNI idą, rozmawiając

    Zostań Członkiem

    Dla kogo jest członkostwo, na czym polega BNI, jak wygląda spotkanie Grupy i czy zadziała w Twojej branży.

    Co daje członkostwo
  • Dłonie na laptopie z platformą BNI University, obok czerwona teczka

    Wiedza w BNI

    Cały system edukacji BNI w jednej zakładce — od platformy BNI University po warsztaty, szkolenia i materiały wideo.

    Jak uczymy w BNI