„Rekomendacje to styl życia” — Grzegorz Wikar, Wikar Sp. z o.o.

Firma budowlana z trzydziestoletnią historią, która startowała wyłącznie w przetargach publicznych. Trzy lata po wejściu do BNI osiemdziesiąt procent kontaktów pochodziło z rekomendacji.

Wikar Sp. z o.o. jest generalnym wykonawcą inwestycji o dużej skali: hale przemysłowe, zakłady produkcyjne, bloki i hotele, a w niszy — projektowanie i budowa oczyszczalni ścieków oraz stacji uzdatniania wody. Firma działa od 1989 roku. Rozmawialiśmy z jej prezesem i współwłaścicielem, Grzegorzem Wikarem.

Grzegorz Wikar na tarasie z telefonem w dłoni
Grzegorz Wikar. Zdjęcie z pierwotnej publikacji tej historii na stronie BNI Polska.

Rozmowa pokazuje, jak firma znana z przetargów publicznych dotarła do inwestorów prywatnych i dlaczego na tej drodze liczyło się zaufanie, a nie cena.

Duża inwestycja, czyli jaka

Dla Wikara duża inwestycja zaczyna się od dziesięciu milionów złotych. Ale skala nie jest głównym kryterium wyboru zleceń — jest nim trudność. Siedemdziesiąt procent realizacji to projekty nietypowe, bo rynek budowlany jest nasycony, a trudnych tematów nie chce podejmować każdy.

Przykład z czasu rozmowy: stacja przepompowywania wód deszczowych dla krakowskiego MPWiK, około dziesięciu metrów głębokości, na mocno nawodnionym terenie. Cel — żeby część krakowskich osiedli przestała być podtapiana i żeby dało się je dalej rozbudowywać. Inny: pierwszy etap hotelu, w którym wszystkie maszyny i urządzenia muszą wjechać i wyjechać przez otwór dwa na trzy metry.

Od podwykonawcy do generalnego wykonawcy

Początki to mała grupa osób i doświadczenie zdobywane na cudzych budowach — najpierw jako podwykonawca, potem jako prowadzący budowę w generalnym wykonawstwie. Pierwsze zlecenia przychodziły od dużych firm zachodnich; przy nich firma uczyła się prowadzenia całego procesu inwestycyjnego.

Klientów zdobywano w przetargach publicznych. To była droga skuteczna, ale jednotorowa: w przetargu liczy się przede wszystkim cena, a nie dorobek. Grzegorz chciał wejść do inwestorów prywatnych — i tam napotkał ścianę.

Próg, którego nie da się przeskoczyć ofertą

U prywatnych inwestorów zlecenia przechodzą z polecenia. Warunkiem wstępnym jest rozpoznawalność w branży, a tej firma startująca wyłącznie w przetargach nie buduje — ma komplet dokumentów i referencji, ale nikt jej nie zna. Prywatny inwestor ma większe pole manewru i niekoniecznie wybiera najtańszą ofertę: idzie do firm sprawdzonych, które doprowadzają zlecenie do końca bez potknięć.

Pierwszym dużym kontraktem z rekomendacji była budowa apartamentowca w Krakowie. Inwestor szukał wykonawcy z możliwościami technicznymi i doświadczeniem, bo do budowy prowadziły wąskie, jednokierunkowe uliczki.

Trzy lata w BNI i osiemdziesiąt procent kontaktów

Do BNI Grzegorz przystąpił mniej więcej trzy lata przed rozmową. Docelowymi kontaktami w jego branży są architekci, projektanci, inspektorzy nadzoru i osoby pozyskujące finansowanie inwestycji — a takie znajomości nie powstają z zimnego telefonu.

Deklaruje, że w momencie rozmowy osiemdziesiąt procent jego kontaktów pochodziło z BNI. Pierwszy rok Członkostwa to były niewielkie kwoty — firma dopiero uczyła się działać w organizacji.

W drugim wolumen sięgnął około dziesięciu milionów złotych, a trzeci przewidywał zamknąć kwotą dwudziestu milionów. Zapytany, czy pozyskałby te zlecenia bez Grupy, odpowiada, że nie byłby w stanie samodzielnie zbudować tak dużej sieci kontaktów.

Konkretne realizacje z tej ścieżki to pompownia powodziowa w Krakowie, podziemne komory na transformatory przy ulicy Wielopole i centrum szkoleniowe Geberit — to ostatnie otworzyło drogę do kolejnych zleceń tego typu.

Skala firmy

Wikar działa głównie wzdłuż autostrady A4 — Kraków, Katowice, Częstochowa, Wrocław — bo tak jest najprościej logistycznie. Trzon to siedemdziesięciu pracowników, wspieranych przez firmy zewnętrzne. W roku poprzedzającym rozmowę obrót wyniósł dwadzieścia pięć milionów złotych; plan na kolejne lata zakładał przekroczenie trzydziestu, a potem czterdziestu milionów.

Od Członka do dyrektora asystującego

W Grupie BNI Sandecja poznał strukturę organizacji, przeszedł szkolenia i nauczył się, jak w tym modelu pozyskuje się klientów. Chcąc zaangażować się mocniej w rozwój regionu, został dyrektorem asystującym — a to dało mu dostęp do znacznie szerszego grona Członków i do większej liczby wartościowych zleceń.

Czym jest doświadczenie

Grzegorz definiuje je przez wyciąganie wniosków i utrzymywanie kadry inżynierów, która przeszła przez różne realizacje — dzięki temu firma przewiduje scenariusze i zabezpiecza się przed tym, co może pójść nie tak. Można posiłkować się ludźmi z zewnątrz, ale wiedzy i know-how zdobytych samodzielnie nic nie zastąpi.

Rada dla przedsiębiorców

Najważniejsi są ludzie — odpowiednie osoby na odpowiednich stanowiskach. Ci, którzy stoją najbliżej i pełnią najbardziej odpowiedzialne funkcje, muszą łączyć lojalność z fachowością. Poza firmą Grzegorz biega maratony i ultramaratony; jak mówi, lubi stawiać sobie cele i je osiągać.

Więcej z tematu

Trzy teksty najbliższe temu, który masz przed sobą — z tego samego działu, a gdy dział jest krótki, najnowsze z magazynu.

Zobacz to w praktyce

Wszystko, o czym tu piszemy, dzieje się co tydzień przy stołach Grup BNI. Trzy strony, od których warto zacząć.

  • Uśmiechnięta przedsiębiorczyni z czerwoną teczką BNI idzie przez biuro

    Spotkanie Grupy

    Przyjdź jako Gość na spotkanie Grupy w swojej okolicy i posłuchaj, jak Członkowie przekazują sobie rekomendacje — bez zobowiązań.

    Odwiedź Grupę
  • Przedsiębiorca i przedsiębiorczyni z czerwoną teczką BNI idą, rozmawiając

    Zostań Członkiem

    Dla kogo jest członkostwo, na czym polega BNI, jak wygląda spotkanie Grupy i czy zadziała w Twojej branży.

    Co daje członkostwo
  • Dłonie na laptopie z platformą BNI University, obok czerwona teczka

    Wiedza w BNI

    Cały system edukacji BNI w jednej zakładce — od platformy BNI University po warsztaty, szkolenia i materiały wideo.

    Jak uczymy w BNI