Rafał Piecuch jest prezesem zarządu ARPI Group — firmy działającej w trzech branżach naraz: reklamowej, dekoracyjnej i wykończeniowej. ARPI Reklamy, ARPI Studio i ARPI Dekoracje pozwalają przeprowadzić klienta przez całą drogę: od projektu wnętrza, przez materiały i wykończenie, po nietypowe realizacje w rodzaju systemów wayfindingu czy fototapet.

Reklama plus wykończenie — pomysł, który wziął się z braku zleceń
W 2000 roku, w małej miejscowości, założył niewielką agencję reklamową obsługującą lokalny rynek. Szukając nowych zleceń, musieli poszerzać usługi. Jego brat i wspólnik skończył szkołę budowlaną — i tak powstało pytanie, co by było, gdyby połączyć reklamę z wykończeniem wnętrz: dołożyć do ściany dekorację, obraz, fototapetę, ciekawy sufit.
Fototapety zobaczył we Włoszech, u producentów tego typu materiałów. Próbował produkować własne na maszynach reklamowych — technologia się do tego nie nadawała.
Zaczął jeździć po targach i testować urządzenia, aż znalazł właściwe. Jak mówi, w Polsce nie było wtedy szkoły, w której mógłby się tego nauczyć; wszystko szło metodą prób i błędów.
Sufit z kryształami i grafika pod prysznicem
Firma bierze projekty, których inni nie chcą. Klientowi indywidualnemu zrobili łazienkę z grafiką widoczną spod prysznica — wymagało to specjalnego materiału i technologii przetestowanej pod ten jeden projekt oraz sprowadzenia z zagranicy zabezpieczeń dopasowanych do tej grafiki.
W jednym z hoteli projektant zaprojektował sufit, który miał być dekoracją, mieć grafikę i częściowo świecić — bez widocznej instalacji. ARPI wykonało prototyp, sprowadziło kryształy z zagranicy i dobrało oświetlenie tak, żeby je podświetlało. Sufit stoi w hotelu należącym do znanej sieci.
Dziś firma zatrudnia 25 osób i za rok poprzedzający rozmowę przekroczyła 8 milionów złotych przychodu. Największy nacisk kładzie na produkcję: fototapety i oznaczenia, głównie dla sektora HoReCa.
„Każdemu fototapeta kojarzy się z tym, że biorę zdjęcie, drukuję i naklejam na ścianę. A my stworzyliśmy coś innego.”
Zespół projektowy pracuje pod dyktando projektantów wnętrz i tworzy tapety pod konkretne zapotrzebowanie — takie, których klient nie znajdzie na rynku. Materiały ściągają głównie z zagranicy i testują na własnym parku maszynowym. Przykład: tapeta tekstylna i akustyczna, której w Polsce po prostu nie kupisz.
Rekomendacja od mentora — i klient, który był dla niego konkurencją
Do BNI trafił przypadkiem, zaproszony przez znajomego, który wcześniej pomógł mu pozyskać dotację. Poszedł na dzień branżowy krakowskiej Grupy, bo miał tam być komplet projektantów, czyli jego grupa docelowa. Idea trafiła w to, jak i tak pracował: w jego branży wszystko idzie pocztą pantoflową — projektant projektantowi, wykonawca wykonawcy.
Największą wartość przypisuje jednemu gestowi: mentor oddał mu kluczowego klienta, który dla niego samego był konkurencją. Z tej rekomendacji wyszły zamówienia rzędu miliona złotych — produkcja i montaż fototapet w korporacjach.
Drugi wątek to nie rekomendacje, tylko Goście. Na spotkanie przyszedł człowiek piszący wnioski o dotacje unijne.
Firma zamknęła sukcesem dwa wnioski, trzeci czeka na decyzję: udział w targach zagranicznych oraz finansowanie budowy hali, parku produkcyjnego, maszyny do kontroli jakości i systemu ERP. Wartość całego projektu to około 6 milionów złotych.
Trzeci przykład pokazuje, jak wygląda dobrze przygotowana rekomendacja. Jeden z Członków wiedział, że jego kluczowy klient szuka obrazów do nowego biura w Warszawie — i uznał, że lepsze będą fototapety. Przekazał kontakt z gotową argumentacją.
ARPI przekonało klienta, wykonało projekty, produkcję i montaż, a dziś projektuje dla niego kolejne biura, w tym w Paryżu i Monachium.
Czego nie było w rachunku
Piecuch wskazuje wartość, której nie planował: ukierunkowanie. Dzięki szkoleniom i rozmowom z innymi przedsiębiorcami firma zdecydowała, że nie musi robić wszystkiego — i wybrała produkcję jako główną drogę.
Plany na kolejne lata to ekspansja w Europie, trzy nowe marki i rola centrum produkcyjnego dla firm, które mają własnych klientów i własny brand, ale nie mają hali. Jak zbudować taką sieć współpracy wokół siebie, opisujemy w poradniku o budowaniu Power Teamu.






