Wielu przedsiębiorców przychodzi na spotkanie networkingowe z założeniem, że im więcej osób pozna, tym mocniejsza będzie ich sieć kontaktów. Liczba faktycznie ma znaczenie — ale sama z siebie niczego nie załatwia. Networking to nie konkurs na liczbę zebranych wizytówek.
Szerokość i głębokość — potrzebne obie
Sieć, która jest tylko szeroka, nie działa: masz setki kontaktów i nikogo, kto zaręczy za Ciebie własnym nazwiskiem. Sieć, która jest tylko głęboka, też nie działa: masz kilka mocnych relacji i za mało okazji, żeby cokolwiek z nich wyniknęło. Dobra sieć jest jednocześnie szeroka i głęboka — szeroki wachlarz kontaktów, a wewnątrz niego kilkanaście relacji naprawdę bliskich.
To trochę jak lewa i prawa dłoń. Obie są potrzebne, jednej używasz częściej i jest silniejsza, ale niczego poważnego nie zrobisz jedną z nich.
Networking to nie gra liczbowa
Bliżej mu do układanki niż do zbierania punktów: chodzi o budowanie bliskich i długotrwałych relacji z ludźmi, których już znasz. Większość przedsiębiorców ma sieć osobistą znacznie mocniejszą, niż sądzi — tylko nigdy jej nie przejrzała pod tym kątem.
W networkingu nie liczy się to, kogo znasz ani co wiesz. Liczy się to, jak dobrze znasz innych — i jak dobrze oni znają Ciebie.

Test, który rozstrzyga
Nie ma znaczenia, jak liczna jest Twoja sieć kontaktów. Znaczenie ma, ile z tych osób odbierze telefon, gdy zadzwonisz z prośbą o przysługę — i ile z nich zadzwoni do Ciebie w tej samej sprawie. To jedyna miara, która przekłada się na rekomendacje.
- Wypisz z pamięci dziesięć osób, do których zadzwoniłbyś dziś bez wahania.
- Zaznacz te, które wiedzą dokładnie, jakiego klienta szukasz.
- Z resztą umów spotkanie 1 na 1 — to jedyny sposób, żeby przeszły na tę pierwszą listę.
Ilość jest przydatna. Jakość decyduje.






