W Grupie BNI jedna firma reprezentuje jedną branżę — dzięki temu przy stole nie ma konkurencji i jest o czym rozmawiać. Istnieje jednak drugi format, który wygląda odwrotnie i również ma sens: spotkanie, na które przychodzą ludzie z tej samej branży.
Nie po to, żeby sobie polecać klientów, tylko po to, żeby przez dwie godziny rozmawiać o problemach, które poza tą branżą nikogo nie obchodzą. Z tekstu dowiesz się, co takie spotkanie daje, dlaczego bez prowadzenia zamienia się w narzekanie i jak je zorganizować.
Po co komu stół pełen konkurencji
Weźmy nieruchomości. Pośrednik, zarządca, deweloper, doradca kredytowy, rzeczoznawca, firma remontowa — formalnie część z nich konkuruje, ale ich rzeczywiste problemy są wspólne: zmiany w przepisach, sposób rozliczania z klientem, kłopot ze znalezieniem rzetelnego wykonawcy, zachowanie rynku w danym kwartale. Żadnego z tych tematów nie da się przepracować w Grupie, w której siedzi jeden przedstawiciel branży, bo brakuje po prostu drugiej strony rozmowy.
Spotkanie branżowe daje to, czego nie daje ani konferencja, ani rozmowa jeden na jeden: kilkanaście osób, które rozumieją kontekst bez tłumaczenia, i temat na tyle wąski, żeby dało się dojść do konkretów.
- Wspólne problemy regulacyjne — jedno wdrożenie omówione przez kogoś, kto już je przeszedł, oszczędza wszystkim pozostałym tygodnie.
- Wymiana wykonawców i dostawców — nazwiska, które sprawdziły się w praktyce, a nie wyniki wyszukiwarki.
- Realny obraz rynku — kilkanaście firm mówiących o tym, co widzą u siebie, jest lepszym wskaźnikiem niż jeden raport.
- Zlecenia, które przekazuje się sobie nawzajem: część zapytań trafia do firmy, która ich nie obsłuży, i wtedy przydaje się ktoś, komu można je oddać.
Bez prowadzenia zamienia się w narzekanie
Format ma jedną słabość i warto o niej wiedzieć zawczasu. Kilkanaście osób z tej samej branży, posadzonych razem bez agendy, spędzi dwie godziny na wymianie żalów o rynek, klientów i przepisy. Wychodzą z tego wszyscy w gorszym nastroju i bez niczego.
Ratuje trzymanie się prostej struktury: jedno pytanie na spotkanie, kilkanaście minut na wypowiedź osoby, która coś w tej sprawie zrobiła, i twarde pilnowanie, żeby każdy głos kończył się konkretem — co zrobiłem, co z tego wyszło. Reszta czasu na rozmowy w mniejszych grupach, gdzie i tak dzieje się najwięcej.
„Różnica między spotkaniem branżowym a wspólnym narzekaniem to jedno pytanie, na które wszyscy odpowiadają konkretem.”

Jak zorganizować takie spotkanie u siebie
Nie potrzeba do tego sali konferencyjnej ani prelegenta z nazwiskiem. Potrzeba trzech rzeczy: tematu wąskiego na tyle, żeby dało się go zamknąć w dwie godziny, kilkunastu osób z tej samej branży i kogoś, kto poprowadzi rozmowę i nie pozwoli jej zejść na ogólniki. Miejsce może być dowolne, byle dało się usiąść w kręgu i słyszeć wszystkich.
Terminy spotkań, szkoleń i konferencji organizowanych przez BNI Polska prowadzi kalendarz:Kalendarz wydarzeń






